Cześć!
Jestem Gabrysia i jestem włosoholiczką. Przetestowałam wiele kosmetyków hitów i bubli i chcę swoja opinią podzielić się z resztą świata. Nie zamęczać już narzeczonka, który i tak jak na mężczyznę jest wyjątkowo cierpliwy.
Żeby miło i przyjemnie było zacznę od hitu.
Krem odżywczy firmy AA!
Od kiedy pamiętam zawsze miałam paskudną cerę, pryszcze, wągry i inne paskudy. Walczyłam z nimi kremami do cery trądzikowej co wysuszało ją do granic możliwości i w efekcie miałam trądzik i wysuszoną skórę. Lecz pewnego dnia mama do domu przyniosła mi to cudo, sceptycznie nastawiona gęsta konsystencją nałożyłam na noc na twarz. I tak już robię codziennie. Nie mam cery idealnej bo oczywiste jest to że czasem coś się pojawi, ale jest dużo lepiej.
Zdecydowanie HIT!
Równowaga w przyrodzie musi być, więc czas na bubel.
Jak na konsumenta przystało połasiłam się na reklamowane "cudo"
Szampon Timotei Pure!
Bez silikonów, parabenów, kolorantów.
I wszystko pięknie ładnie, olejowałam włosy, zmywałam moim "cudownym" i przecież takim zdrowym dla skóry głowy i włosów szamponem. W końcu kiedy zauważyłam ze moje włosy nie wyglądają coraz gorzej, a przecież wszystko robiłam tak jak zawsze, olej na głowę na całą noc i rano mycie+ odzywka. Któregoś dnia coś mnie podkusiło i spojrzałam na skład i zobaczyłam SLS!!! Na początku listy!
Okropnie dałam się nabrać, teraz już zawsze będę patrzeć na skład.



Witaj Gabrysiu!
OdpowiedzUsuńJa też połakomiłam się na tę serię z różą jerychońską Timotei. Ale już w sklepie po składzie odrzuciłam szampon, bo SLS zwyczajnie mi prostuje loki:) a odżywkę wzięłam za piękny zapach (i wzięłabym i po raz drugi z tego samego powodu) ale działanie - nic :D
Pozdrawiam cieplutko!